Hej.
Chciałam wam napisać o moim wyjeździe. Miała być notka rano, ale nie miałam za bardzo czasu jej napisać. Więc tak...
Dzisiaj przyjechałam do Rabki Zdrój do sanatorium o nazwie "Olszówka". Można mnie tu spotkać od 06.06-03.07. Zawsze mam na prawej ręce czerwoną branzoletkę z muliny z wyciętymi dwoma motylkami przyczepionymi do siebie. One dużo symbolizują dla mnie, pewnie połowe tej symboliki się domyślacie, ale jestem pewna że nie wiecie co oznacza druga część. Ale o tym napisze kiedy indziej.
W każdym razie przyjechałam tu, bo jestem grubą świnią i się tu będę odchudzać. Tak, przyjechałam na nadwagę i tak, jak pisałam we wcześniejszym poście, jestem gruba.
Dużo osób mówi, że anorektyczki (nazwijmy rzeczy po imieniu, jestem anorektyczką, tylko niestety nie każdy w to potrafi uwierzyć, bo tak na prawde większość osób nie wie na czym polega anoreksja) są chude, kościste i brzydkie (nie rozumiem jak ludzie mogą tak mówić). Prawda jest taka, że motylkiem może być nawet osoba ważąca 90 kg. Anoreksja to stan umysłu. Chuda postura i pięknie wystające kości to skutki długotrwałego stanu anoreksyjnego(?). Który tak bardzo chciałabym osiągnąć. Czyli skoro intelektualnie jestem z Aną od pół roku, to od tego czasu jestem anorektyczką. Tylko zaczęłam się do tego stosować dwa tygodnie temu. W sumie już od dwóch i pół tygodnia. Musiałabym dokładnie popatrzeć do mojego zeszytu, a aktualnie jestem na dworze za sanatorium.
Dziś zjadłam kanapkę z szynką i małego kotleta. Mama mnie zmusiła, ugh. Mam nadzieje że już dziś nic nie zjem.
Bilans na dziś:
•kanapka z szynką - około 100kcal
•mały kotlet - około 125kcal
razem: około 225kcal
Jak już mówiłam, mam nadzieje że dziś nic więcej nie zjem. Zjadłam już wystarczająco.
Żegnajcie motylki })|({
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz